Głodujące misie koala, bezdomne błazenki i bezdzietne foki – to tylko niektóre gatunki, które poniosą ogromne straty w wyniku globalnego ocieplenia. Ich listę przedstawiła na konferencji klimatycznej w Kopenhadze Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody i Jej Zasobów (IUCN).

Na liście głównych poszkodowanych znajdują się również: wieloryb białucha, lis polarny, pingwin cesarski, żółw skórzasty, łosoś, a także koralowce Acropora cervicornis i drzewa kołczanowe. „Przez emisję dwutlenku węgla ucierpią niektóre z naszych ulubionych gatunków. Ten raport powinien zmobilizować rządy do rzeczywistych działań na rzecz redukcji emisji CO2, jeśli chcemy uniknąć drastycznych zmian środowiska naturalnego. Nie ma czasu na polityczne kłótnie” – mówi Wendy Foden, współautorka raportu IUCN.

„Niedźwiedź polarny stał się ikoną zmian klimatycznych i świetnie się spisuje. Istnieją jednak też inne gatunki, które mogą pomóc uświadomić ludziom skutki globalnego ocieplenia” – dodaje Foden. Podobnie jak w przypadku niedźwiedzi polarnych, niezbędnym warunkiem przetrwania fok obrączkowanych (nerpa) jest istnienie pokrywy lodowej w okresie letnim. Co więc stanie się, gdy ten letni lód całkowicie zniknie z Morza Arktycznego? Jak przewidują eksperci może to nastąpić już w okolicach 2040 roku.

Już teraz każdego lata pokrywa lodowa na Arktyce topi się coraz wcześniej, co zakłóca naturalna reprodukcję fok. „Zarówno lód, jak i śnieg w okresie wiosennym muszą być wystarczająco stabilne, by zapewnić fokom dobre warunki podczas sześciotygodniowego okresu laktacji. Jeśli lód zacznie pękać zbyt szybko młode mogą zostać przedwcześnie odseparowane od matek i tym samym skazane na śmierć” – wyjaśniają eksperci z IUCN.

Przyszłość nie przedstawia się różowo także w przypadku pingwinów cesarskich, które, tak jak foki, „tracą grunt pod nogami”, przez co trudniej im wychować potomstwo. Zmiany klimatyczne sięgają jednak daleko poza okolice bieguna polarnego. Autorzy raportu ostrzegają, że niedożywienie i głód grozi misiom koala, gdyż wraz z większą emisją CO2 zmniejsza się poziom białka w liściach eukaliptusa, które są podstawą ich pożywienia. Nie wspominając o dłuższych suszach i częstszych pożarach, które czekają Australię w przyszłości.

Ofiarą zakwaszenia mórz padają koralowce oraz zamieszkujące wody tropikalne błazenki – rybki z gatunku garbikowatych kojarzone z głównym bohaterem filmu animowanego „Gdzie jest Nemo?”. Rosnące temperatury wód doskwierają też łososiom, które w związku z mniejszą zawartością tlenu w wodzie są bardziej narażone na choroby.

„Zwykli ludzie nie są bezsilni. Mogą zatrzymać te tragiczne straty zmniejszając swoją własną emisję CO2 i naciskając rząd, by podjął zdecydowane działania na rzecz zmiany tej zgubnej prognozy klimatycznej” – mówi Simon Stuart, przewodniczący Komisji Gatunków Zagrożonych IUCN.

Źródło: PAP – Nauka w Polsce